blog.aspołeczny.net

Więcej, więcej!  2 komentarze »

13 grudnia '08, 12:55

Książki są, ale brak czasu na ich czytanie - internet jest taki zajmujący... ;)

Miejsca na półce też powoli zaczyna brakować, trzeba złożyć requesta świątecznego o parę desek i garść śrubek.

Reflektory. A nie, czekaj, miało być Refleksje  2 komentarze »

03 grudnia '08, 23:03

Wieczorową porą, w pewnym czerwonym pokoju, leżał na łóżku pewien gość. Gość ten miał raczej podły humor, więc zajmował się typowym dla siebie nicnierobieniem. Z tego wszystkiego, ku zgubie gościa, naszło go na przemyślenia i refleksje nad istotą egzystencji, transcendencją czy innym tam istnieniem Wszechświata. Mimo wielkich słów i założeń w rzeczywistości gość sprowadził wszystko do analizy swego żywota i przewidywań jego przyszłości - bliższej i tej odrobinę dalszej. Wnioski, o ile są jakieś, okazały się być niejako sprzeczne. Ogólnie to rozchodzi się o to, że jest średnionudno, bez inicjatywy, stagnacyjnie, szaroburo i w ogóle jakoś tak w ramach statystycznych totalnej, niczym nie przełamywanej przeciętności. A nie tak miało przecież być.

Studia gościa nie przerażają i zanosi się na to, że podobnie jak szkołę zakończy je z przeciętnym wynikiem. Zainteresowania gościa są rozmyte i nie koncentrują się na niczym wyjątkowym - podręcznikowy przykład przeciętności. Gość nie bierze udziału w jakiejkolwiek inicjatywie, mimo, że na wydziale takowych nie brakuje. Nie udziela się zupełnie tak jak przeciętne 80% studentów. Gość pije przeciętne trunki, odżywia się absolutnie przeciętnie, odwiedza zupełnie przeciętne miejsca. Nawet jeżeli jakiś czas temu gość przewyższał przeciętną inteligencji, to do dzisiaj mu się wyrównało. Z powyższego, oraz rachunku prawdopodobieństwa, wynika, iż gość po studiach wyląduje w jakiejś zupełnie przeciętnej pracy, będzie zarabiał średnią krajową, zamieszka w przeciętnym mieszaniu w przeciętnej dzielnicy. Oh, ale gość wciąż wyróżnia się jednym - ponadprzeciętnym, nieokiełznanym lenistwem, z którym, co zaskakujące, nie chce mu się walczyć.

REKLAMA - ogłoszenia drobne: AaaaKupię dwa kilo chęci od zaraz, odpowiadają mi używane - stan minimum dobry. Cena nie gra roli!

Gość niespecjalnie ma ochotę pozostawać podręcznikowym przykładem przeciętności. O, a plany to on dopiero ma! Chciałby on interesującą pracę, nie musi być nawet świetnie płatna. I tak przecież miałoby się skończyć na własnej firmie z perspektywami. Marzy mu się Porsche 911, może być starsze i używane. Z przyjemnością słuchałby muzyki z dobrego sprzętu, nie koniecznie wartego więcej niż dom, Harman Kardon byłby w sam raz. Ostatnio nawet po raz pierwszy poważnie pomyślał o wyjeździe do ładniejszego miejsca. No, może Niemcy zachodnie do przesada, Wrocław by mu całkiem odpowiadał. Z tych tak zwanych "bliższych spełnieniu życzeń" to dobrze byłoby jednak wkręcić się w jakąś ciekawą inicjatywę, zmienić model nauki z biernego na bardziej... efektywny, dokończyć rzeczy z dawien dawna odkładane na później, kłaść się do łóżka z poczuciem dobrze wykorzystanego dnia. Szczególnie to ostatnie.

Gość nawet zdaje sobie sprawę, że niektóre z tych nibyplanów są do zrealizowania tu i teraz, to przecież oczywiste. Co z tego, jeżeli jutro rano wstanie i wszystko i tak pozostanie po staremu. Kurwa, niech mnie ktoś kopnie w dupę!

Wybrałem raczej... oryginalną płytę na podobne temu wieczory. Dream Theater - Metropolis Pt.2: Scenes From A Memory.

Pech się gromadzi  5 komentarzy »

24 listopada '08, 01:52

Nieszczęścia są jak dresiarze - w pojedynkę do przełknięcia, grupą stanowią problem. Interntet od miesiąca to padaka, ale jakoś to znosiłem. Dziś skończyły mi się odcinki House M.D. i Dextera. Ergo - nie mam jak pobrać kolejnych, a tego właśnie nie przełknę. Jutro ISP dostaje opieprz, no mercy. Dobrze, że do książek nie potrzeba internetu.

Pepsi oficjalnie zmienia logo  17 komentarzy »

20 listopada '08, 12:39

Nie wiem czy wiecie, drodzy joggerowi pepsimani, ale firma oficjalnie zmieniła logo na "to ohydztwo", "ten szit", inne_tego_typu_epitety. Ponieważ niektórzy się już deklarowali, że po takowej zmianie przestają pić Pepsi (bo jak powszechnie wiadomo wygląd puszki ma ogromy wpływ na smak napoju) wszyscy mamy nadzieję, że dotrzymają słowa i wytrwają w tym jakże słusznym postanowieniu. Nie dajcie się, wymuście bojkotem Pepsi powrót starego wyglądu! :]

Don't belive me? Take a look at pepsi.com

Kosę do kieszeni - Spyderco Byrd  13 komentarzy »

20 listopada '08, 09:38

Od pewnego czasu odczuwałem wyraźny brak jakiegoś ostrego przedmiotu pod ręką. Gdy zachodziła potrzeba przecięcia/rozcięcia/otworzenia/innej natury zniszczenia czegoś, nigdy nie dysponowałem odpowiednim narzędziem (nie licząc zębów). Nożyczki niestety odpadają, pomijając ich ograniczoną użyteczność nie są odpowiednie dla prawdziwych twardzieli na Harleyu (Harleya jeszcze się nie dorobiłem, ale pracuję nad tym). Uznałem, że najlepszy na moje skromne potrzeby będzie niewielki folder (nóż składany) EDC nie ciążący zbytnio w kieszeni, nie straszący ludzi po wyjęciu i przyjemny dla oka. Poszukiwań swojego kawałka stali nie rozpocząłem od najbliższego targu, bowiem tamte twory są nożami tylko z kształtu i nazwy, a od googli, rozejrzeć się za jakimś serwisem, gdzie będę mógł przyswoić nieco wiedzy na temat.

Zaraz potem po raz pierwszy zobaczyłem ceny dobrych noży i zwątpiłem. 300zł za kawałek metalu, kto normalny tyle płaci?!? Udało mi się jednak pojąć, że istnieją rzeczy warte i takiej kwoty ze względu na stal, wytrzymałość, dbałość o szczegóły, etc. Pomińmy temat übernknifes i przejdźmy do sedna – submarki Byrd. Byrd to jest taki twór stworzony przez Spyderco, jedną z najstarszych i najbardziej innowacyjnych firm na rynku. Różni się tym od firmy - matki, że produkcja przebiega w ChRL pod nadzorem Spyderco z wykorzystaniem ichnich technologii, co drastycznie obniża cenę. Z początku ponoć istniały wątpliwości co do jakości takiego miksu (główne obawy dotyczyły chińskiej stali 8Cr13MoV), ale jednak po przeprowadzeniu przez kilka for testów ostatecznych (celem takiej próby było zniszczenie noża…) Byrd zyskał błogosławieństwo środowiska kniferów, a zastosowana stal sklasyfikowana na poziomie znanej nierdzewki Aus8. Zainteresowanych odsyłam do przystępnego artykułu na tenże temat.

Z racji wrodzonego skąpstwa i odrobiny zdrowego rozsądku zawęziłem swe poszukiwania do ww. fruwającej marki. Od razu zauroczył mnie model Flight w wersji całkowicie metalowej i nielakierowanej (Stainless). Bez specjalnego namysłu zamówiłem go w sieci.

Kurier dostarczył go następnego dnia. Pierwsze wrażenie to same ochy i achy - ale ładny, jak dokładnie spasowany, super leży w dłoni, bardzo wygodmy (blokada back-lock chyba pozostanie moją ulubioną). Drugi rzut oka - kurwa, przecież on jest wielki! 20 cm całość! 9 cm ostrza! Przecież na zdjęciach był mniejszy! Tego nikt o zdrowych zmysłach nie wyjmie publicznie bo ludzie pouciekają, ochrona przybiegnie i tylko w mordę przywali! Dalsze chwila zastanowienia - mimo wszystko jest świetny, nie chcę go oddawać albo wymieniać... OK, nie pali się, poczekam trochę, oswoję się i zobaczymy co z tym fantem zrobimy.

Trzy dni później po drodze na zajęcia zahaczyłem o sklep militarny i co widzę? Ano widzę gablotkę z niewielkim (ale zawsze jakimś) wyborem markowych przedmiotów tnących. I promocję. A na dokładkę jeszcze Byrd Crow, którego od razu mianowałem najlepszym folderkiem EDC za rozsądne pieniądze. Niewielki, czarny i stylowy. Zamknięty mieści się w garści, krótkie ostrze o łagodnej krzywiźnie mierzy 7 cm (z czego 6 przypada na krawędź tnącą) i nie wzbudza nieprzyjemnych skojarzeń u postronnych obserwatorów związanych z wbijaniem tegoż w żywe ciało. Ochrona w też nie powinna się zaniepokoić gdy ujrzy nożyk w sklepie podczas rozcinania zgrzewki soku czy tym podobnych. Pewna blokada typu liner-lock. Jakieś mankamenty? Owszem, ale stosunkowo subiektywne - czarny lakier na aluminiowych okładzinach rękojeści i samym ostrzu będzie się z czasem rysował (już mam pomniejsze przebłyski czystego metalu), ale jest to oczywiste i obniża jedynie walory estetyczne, użyteczność pozostaje bez zmian. Budować okopów nim nikt nie zamierzał, podważać drzwi również. Po prostu solidny EDC, idealny jak na moje potrzeby.

Ostatecznie to Crow stał się moim codziennym pomocnikiem, a Flight pozostał w "kolekcji" jako wygodne i trwałe narzędzie do zabrania w plener lub na wyjazd. Straszne jest jednak to, że najwyraźniej złapałem bakcyla kniferskiego i całkiem możliwe, że na dwóch folderkach się nie skończy. Wszystko zależy od finansów, obym mógł sobie pozwolić na takie i droższe hobby, czego sobie szczerze życzę, amen.