blog.aspołeczny.net

Znak dzisiejszych czasów  3 komentarze »

16 października '08, 00:42

Pierwsza hmmm... osoba, która złożyła mi życzenia urodzinowe?
Forum Ubuntu...

Gdyby nie ten zdawkowy mail, serio byłbym zapomniał. Upominki z okazji skończonej dziewietnastki i świeżo rozpoczętej dwudziestki (że też dożyłem...) można przelewać na konto numer 26 1140 2004 0000 3102 5439 4471. :)

Własne cztery kąty  4 komentarze »

16 sierpnia '08, 20:16

Gdy tak się przypadkiem złożyło, że maturę napisałem z wynikiem pozytywnym i nawet mam prawo nieśmiało myśleć o dostaniu się na studia, osiągnąłem coś więcej niż śmieszny papierek z urzędowymi pieczątkami i kopią podpisu dyrektora OKE, mianowicie zyskałem własne mieszkanie. Może to nie moje nazwisko widnieje na rachunkach czy zeznaniach podatkowych, co nie zmienia faktu, że to ja tu mieszkam. (co, niestety, nie znaczy również, że nie ja płacę rachunki). Jako że jestem typowym, wypranym z duchowości materialistą, te "własne" cztery kąty na dłuższą ucieszyły mnie zdecydowanie bardziej niż koniec edukacji szkolnej czy ostatecznie przyjęcie na studia.

Początkowo miałem mieszkać sam ze sobą, czyli, jeżeli zmarginalizujemy ojca piętro wyżej i sąsiadów poniżej (nie, to nie blok, to domek "wielorodzinny"), "wolność Tomku w swoim domku" - imprezy, melanże, zarzygane ściany, wybite okna, zerwane deski z podłogi i czarne msze co piątek. Lecz niestety, zawsze musi znaleźć się coś, co kompletnie zniweczy wszystkie plany i założenia. W końcu brat to też człowiek, mimo, iż młodszy, to i dla niego też trzeba zarezerwować miejsce na czas edukacji ponadgimnazjalnej (mam jeszcze co najmniej rok spokoju, Dionizosowi niech będą dzięki). Było ciężko, ale przeszedłem nad tym do porządku dziennego. Najwyżej będę czcił Szatana u siebie w pokoju.

Z Sonego w Sony  3 komentarze »

19 kwietnia '08, 14:08

Telefony od Sony Ericssona mają jedną, potężną wadę - lubią psuć się w nich joysticki. W przypadku mojego k310i polegała to na tym, że przyciski w górę i w dół wybierają zupełnie losowy kierunek. Mocno utrudnia to korzystanie z telefonu, co podwyższa ciśnienie i powoduje nerwowość u właściciela, tym większą u mnie, iż Operą mini inaczej sterować się nie da. Pewnego dnia przebrała się miarka - przeliczyłem posiadane fundusze i uznałem, że nowa komórka uzyskała status " pryriorytet".

Ponieważ jestem dziwny i telefon do spółki z kartą iPlus simdata służy mi głównie do surfowania po sieci nie interesowały mnie żadne promocje, abonenty czy inne mixy oferujące setki minut i miliony esemesów w sieci. Potrzebowałem samego aparatu, bez zmiany mojej ulubionej taryfy. Ruszyłem dupę na miasto i odwiedziłem parę "salonów GSM" w poszukiwaniu nowego, błyszczącego sprzętu, którym mógłbym zaszpanować nosząc go pod rozpiętą koszulą na wydepilowanej, umięśnionej i opalonej klacie (by dresy nie musiały mi po kieszeniach szukać).

Założenia były trzy:

+ jedno, cholernie ważne, pytanie - "ile ten model kosztuje i dlaczego mnie na niego nie stać?"

Gdzieś usłyszałem, że nasi operatorzy niedawno zaczęli oferować k550i za zeta z lojalką na iks lat, pomyślałem więc chwilę, wyciągnąłem wnioski i uznałem, że jego ceny na wolnym rynku powinny znacząco spaść. Wyjątkowo tym razem miałem rację. Obszedłem kilka miejsc w Lublinie, by wyrobić sobie opinię nt. średniej wysokości cen. W tak zwanym międzyczasie znajomy ogłosił chęć pozbycia się miesięcznego k800i za taką samą cenę, jak żądają za uboższego brata. Poczułem się jak typowy romantyczny bohater obarczony ciężarem wyboru - i tak źle (bo dżojstik, bo wielka krowa, bo aparat to ja mam osobno), i tak niedobrze (bo niby gorszy, bo tańszy). Ostatecznie przejrzałem specyfikację obu modeli czego się dowiedziałem? Ano dowiedziałem się, że ładniejszy-zgrabniejszy-mniejszy-szczuplejszy k550i posiada taki bajer jak EDGE (w przeciwieństwie do droższego, bardziej multimedialnego, a w związku z tym teoretycznie lepszego k800i) co w moim, internetowym, przypadku jest argumentem przeważającym. Poszedłem i kupiłem.

Czas na małe review po dwóch tygodniach używania:

Wyświetlacz to dla mnie wielki skok jakościowy. Różnica pomiędzy technologią CSTN a TFD (wariacja TFT) jest ogromna - ostrość, głębia koloru, wyrazistość, etc. - wszystko to składa się na prawdziwy komfort użytkowania. Wielogodzinnego w moim chorym przypadku.

Klawisze wbrew pozorom są bardzo wygodne, mimo ich oryginalnego kształtu. Obawiałem się, czy jakiekolwiek eksperymenty z klawiaturą są praktyczne, ale na całe szczęście mogę powiedzieć, że tym razem designerzy Sony wyszli obronną ręką. Skok jest wyraźny, klawisze numeryczne w przemyślanej odległości, a d-pad sprawdza się w swojej roli.

Aparat - część telefonu, która ma dla mnie najmniejsze znaczenie. Postrzelałem sobie trochę i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, iż jako zabawka spisuje się doskonale. Zdjęcia wychodzą wystarczająco ostre, wbudowane ustawienia dają wystarczający efekt, opcji w menu aparatu mamy wystarczająco dużo, filmy kręci w wystarczającej jakości. Po prostu fajna zabawka.

Ten model posiada podobno dobry odtwarzacz MP3 (na podstawie k550i skonstruowano w610i). Ja z tej funkcji w ogóle nie korzystam, wolę swojego cegłowatego Zen Touch, więc nic nie mogę na ten temat powiedzieć.

Bateria Li-Poly przy połączonym non-stop z siecią telefonem i intensywnym (czytaj - wielogodzinnym) wykorzystaniu telefonu trzyma mi około 24 godzin. Ile działa na nieużywanym aparacie jeszcze nie wiem, hehe.

Software Sony jest jak zwykle świetny, nie ma o czym opowiadać, bo w większości SE jest on bardzo podobny. Najbardziej praktyczny jest, niestety, rozbudowany budzik. ;)

O, proszę, a tak mój nabytek wygląda:

Podsumowując...

...telefonu nie polecam nikomó!!!11Nie kupójciem go!!!1

Bo chcę być wyjątkowy. :>

Pokonałem Bestię  2 komentarze »

26 lutego '08, 12:25

W zeszłą środę ostatecznie zwyciężyłem w wielkim stylu. Jest to wygrana tak doniosła, że jej skutki będą wpływać na całe moje życie. Osiągnąłem prawdziwy Mount Everest nastolatków i dorosłych. Wielu próbuje całe lata, tylko wybrańcy odnoszą sukces. Krążą legendy o zwycięstwach w pierwszej próbie, ale nikt nie daje im wiary.

Pokonałem Bestię.

Za drugim podejściem. ;)

Drogi wierzący,  12 komentarzy »

10 lutego '08, 16:34

Słyszałeś kiedyś słowa w rodzaju "nie jesteś bogiem", "nie przypisuj ludzkości zbyt wielkich mocy", "nie mów tak, bo grzeszysz? Sam pewnie kiedyś tak powiedziałeś, ktoś pewnie upomniał i ciebie. Co sobie myślisz po takim przywróceniu do pionu, masz w ogóle jakieś refleksje?

Ja pewnego dnia miałem. Zastanowiłem się nad sensem zdania. I potężnie wkurwiłem.

Dlatego to do ciebie, na którego twój bóg zesłał łaskę wiary, piszę – już nigdy nie mów mi, że czegoś mi nie wolno. Nigdy nie twierdź, że nie mogę posiadać jakiś umiejętności, nigdy więcej nie próbuj mnie zamknąć w ciasnocie twojego światopoglądu! Nie mów przy mnie o życiu i potępieniu wiecznym, nie wspominaj o chi, o karmie, o aniołach czy demonach, nie groź karą boską, nie ostrzegaj przed konsekwencjami mojej filozofii, mojego nastawienia, mojego sposobu życia. Nie wmawiaj mi, że zostałem stworzony na jego podobieństwo. Nigdy. Wiesz dlaczego?

Bo to ja jestem bogiem. Ja jestem bogiem mojego umysłu, ja jestem bogiem w swoim świecie. Ja jestem najwyższym dobrem, ja kreuję prawdę i ustanawiam prawa – dla samego siebie! Nie rozśmieszaj mnie twoimi dogmatami!. To JA decyduję, co jest dobrem, a co złem! I nie pierdol, że twoje sumienie jest „właściwsze” od mojego!

Powiem ci coś jeszcze – w moim świecie innego boga nie ma. Nie ma w nim demonów, nie ma nadprzyrodzonych mocy, nie ma karmy, nie ma wiecznego życia ani ma przeznaczenia. Zapamiętaj to sobie raz na zawsze.

Nie, ja nikogo nie obrażam. To, że mam inne przekonania niż ty nie oznacza, że walczę z twoją wiarą. Neguję twoje święte księgi, nie uznaję tych zabawnych zakazów i nakazów, czasem drwię z twojego ograniczonego horyzontu, próżnych kapłanów i hierarchów, ale nikogo nie obrażam. Jeżeli razi cię moja osoba, to mam to w dupie, wierz mi.

Twierdzisz, że bluźnię? Tak, tu przyznam ci rację. Bluźnię przeciw wszystkim wierzeniom, ruchom religijnym, sektom, organizacjom legalnym i nielegalnym. Robię to świadomie i z pełną świadomością swoich czynów.