Nie ma życia bez własnego odtwarzacza
Że taż nawet tak denna stacja, jak Zetka może się stoczyć jeszcze niżej…
Lat temu kilka, tak mniej-więcej pod koniec podstawówki słuchałem sobie tej stacyjki we wspaniałym full-wypas radiobudziku (fanfary!). Leciały sobie hity z zakresu Madonny i Krzysia Krawczyka. W sumie taka muzyka nawet mi odpowiadała, radio miało fajnych prowadzących, nie było tyle badziewnej elektroniki co w np. Esce. Ha, do czasu.
Jak już kiedyś napisałem, nie słucham radia od kiedy ubili nam Biskę. Jednak całkiem niedawno jadąc busem z jednej wsi do drugiej (trasa Lublin – Nałęczów), wyjątkowo bez słuchawek na uszach, mimowolnie słuchałem radia kierowcy. To, co leciało w eterze można określić jednym słowem - kicz. W najbardziej negatywnym tego słowa znaczeniu. Coś mniej wartego niż „Czarne Oczy”, technohity zza oceanu. No zgadnijcie, jaka to była stacja?
Swoją drogą, ciekaw jestem, co teraz puszczają w Esce… :>

Wybitne przemyślenia szanownych gości
Podróżowałem ostatnio autokarem po kilka godzin, leciała właśnie Zetka. To co zwróciło moją uwagę, to że muzyka leci taka sama bez przerwy i że audycji niemal brak. Na szczęscie na codzień słucham Trójki – zupełnie inna klasa.
Radiowiec 27 sierpnia '07, 23:09
Słucham niemal wyłącznie Trójki. Czasem odbieram w domu Jedynkę, bo rodzina tego słucha, ale to takie jakieś ni to, ni sio – albo muzyczka dla osiemdziesięciolatków, albo jakieś disco dla dzieci. Za to w podróżach na Zetkę bym nie narzekał, bo kierowcy puszczają Eskę – naprawdę nie chcecie wiedzieć, jaki to szajs…
Rzuć mięsem