Koss SportaPro

Zamówiłem je tydzień temu na Allegro, za trochę ponad bańkę za pobraniem. Dziwiłem się kilka dni, że tak długo idą i dojść w moje łapy nie mogą. Dziś sąsiadka powiedziała mojej matce, że listonosz (zakała rodziny…) trafił pod zły adres, a postman nie zostawił mi awizo. Suma sumarum paczka czekała od piątku, dobrze, że tylko tyle i po tygodniu (czy ile tam trzeba ) nie wróciła do nadawcy.
Słuchawki są miodzio. Charakterystyka ich brzmienia nie rozmija się z opiniami porozrzucanymi po sieci. Gdybym był kobietą (Maria Skłodowska też), to napisałbym, że dźwięk jest mięciutki jak kołderka :D. Tak bardziej poważnie, to cały zakres jest stonowany, nic się słuchaczowi nie narzuca, oraz całość nie jest tak sterylna jak w moich Sennkach HD-497 – to się liczy na plus, jako że Kossów używał będę w zgiełku ulicznym i hałasie rozklekotanych Jelczów i Ikarusów z MPK. A i jeszcze ta wiekuista gwarancja wszystkomająca jako miły dodatek do dźwięku produkowanego przez słuchawki.
Teraz nabytek leży grzecznie pokój obok podłączony do radia i się wygrzewa. Jedyne, co bym jeszcze chciał zrobić ze słuchawkami, to porównać swoje Sporty z Portami używanymi już jakiś czas przez kogoś innego.

Wybitne przemyślenia szanownych gości
Jak dla mnie zbyt ekscentryczny wygląd. :) Kiedy kupowałem swoje Sennheisery PX100, zastanawiałem się też nad tymi, ale wygląd przeważył. :)
Ekscentryczne to są Porty . Z resztą właśnie dlatego nie zdecydowałem się na nie, mimo, że mają lepszą opinię.
Te twoje też. :) Tak czy inaczej słuchawki dobrej klasy. :)
Oby służyły mi długo :)
Rzuć mięsem