blog.aspołeczny.net

After night  1 komentarz »

23 lutego '07, 08:10

Jak po każdej aktywnej nocy stwierdzam, że niewyspanie najbardziej uderza w mój intelekt. Ograniczone są zdolności abstrakcyjnego oraz twórczego myślenia, podobnie umiejętność pisania zdań złożonych. Czego przykładem jest choćby ta notka. Osłabieniu ulega zapamiętywanie i przypominanie.

Niewiele zmieniają się zdolności manualne; i tak małe, nigdy nie byłem dobry w gry wymagające zręczności czy refleksu. Czynności wykonywane automatycznie - nie tylko gaszenie za sobą światła, ale i, co ciekawe, np. gra w pasjansa - pozostają na zwykłym poziomie.

Reasumując - po nieprzespanej nocy głupieję. Na dodatek wiem z doświadczenia, że nie wolno mi się położyć teraz spać, bo następnej nocy nie będę w stanie usnąć do trzeciej nad ranem, a koniec końców wstanę po trzynastej. Czyli czeka mnie długi, biernie spędzony dzień ferii. Jeden z ostatnich.
Kurde.

Opóźniony zapłon  Skomentuj »

21 lutego '07, 20:18

Nie słucham radia, od kiedy łaskawie rządzący ubili BISkę. Z radia najbardziej lubiłem gadanie prowadzącego. Naprawdę mi tego brakowało. Od miesiąca posiadam 40GB Creative Zen Touch. Jak to jest, że dopiero dziś pomyślałem o błogosławieństwie jakim jest podcast?

Teraz tylko należy znaleść sobie dobre źródełko

Maraton Kabaretowy  1 komentarz »

21 lutego '07, 14:16

Po zakończeniu drugiego dnia Maratonu Kabaretowego w teatrze Komedia w Warszawie, nagrywanego przez Polsat do nowego programu "Piotr Bałtorczyk Przedstawia", stwierdzam, że najśmieszniejsze bywają wtopy grających przed kamerami kabareciarzy. Bo który raz z rzędu można oglądać te same skecze Kabaretu Moralnego Niepokoju?

Internet bez domu i komputera  1 komentarz »

11 lutego '07, 18:31

W związku z brakiem możliwości zmiany mojego koczowniczego trybu życia musiałem sobie jakoś poradzić z jego najgorszymi konsekwencjami, czyli brakiem dostępu do komputera i sieci, które miałem tylko w weekend, w domu poza miastem. Przez pierwszy miesiąc odcięcia od cywilizacji przyzwyczajałem się do nowej sytuacji. Z czasem jednak brak Internetu zaczął mi doskwierać – bez Wikipedii, basha, Joemonstera i komunikatora przez pięć dni w tygodniu? Nie może tak być!

Zakup swojego komputera nie wchodził w grę, z powodów czysto materialnych, podobnie z wykupieniem łącza. Rozwiązanie przyszło dwufazowo:

Najpierw zamieniłem się telefonem. Oddałem Nokię 6020 w zamian za SE K310i. Po zdjęciu simloka przekonałem się, że zamiana była cholernie opłacalna – przede wszystkim ilość pamięci telefonu i rozmiar wyświetlacza (właściwie to wszystko jest lepsze). Co ciekawe, obydwie strony są z transakcji bardzo zadowolone.

Krokiem drugim był zakup karty SIMDATA, którą polecił mi znajomy. Strzał w dziesiątkę. 3gr za 100kb? Toż to niemal za darmo, o ile używa się odpowiedniego oprogramowania:

W ten sposób mogę być online przez całą dobę, ze szkołą włącznie. Najpraktyczniejszym wykorzystaniem możliwości tak wyposażonego telefonu, jest przeglądanie zasobów Wikipedii podczas prac pisemnych...

Ja  5 komentarzy »

11 lutego '07, 15:31

Na imię mam Maciek. Mieszkam w Lublinie, uczę się w jednym z lubelskich liceów, w klasie przedmaturalnej. Mimo iż całe życie mieszkam w Lublinie, mój „dom” znajduje się od pół roku w Nałęczowie. W tygodniu mam wikt i opierunek u różnych członków rodziny w mieście rodzinnym. Czyli ze taki ze mnie „The Nomand", zupełnie jak niektórzy studenci.

Konsekwencją takiego koczowniczego trybu życia jest brak podstawowych wygód życiowych, nazywanych przez niektórych komputerem i Internetem. Jakoś sobie radzę – od komputera odwykłem, a z siecią kombinuję jak mogę. W końcu to jedyny sposób kontaktu z cywilizacją.

Jestem samotnikiem. Człowiekiem nieśmiałym, nie bardzo chcącym się zmienić. Nie lubię imprez, nienawidzę dyskotek ni klubów. Jak znajdę klimatyczny klub, w którym grana jest alternatywa, to zmienię zdanie.

Jestem też leniem. Leniem jakich mało – najsilniejsza motywacja trzyma mnie najwyżej tydzień. Potem znów pogrążam się w stagnacji – wracam do domu, robię herbatę, rzucam się na łóżko, słuchawki na uszy, książka do ręki, koniec wysiłku na dzisiaj. To chcę zmienić.

Nawiązując do słuchawek i książki. Sklasyfikowałem siebie jako muzycznego wariata. Moim gatunkiem jest metal. Jeżeli do metalu zaliczymy też Dream Theater, A Perfect Circle i Apocalypticę, to słucham jednego gatunku. No, po za Queen, który zawsze ma miejsce na mojej playliście. Książka ma u mnie drugie miejsce na liście zainteresowań. Może nie tyle książka, co czytanie. Ja muszę coś czytać, zająć oczy. Przy jedzeniu musi być lektura, do kibelka i do wanny też. W poczekalni u lekarza muszę czytać plakaty lub ulotki. A to wszystko dzięki genom matki

Kilka miesięcy temu znalazłem filozofię, której staram się trzymać. Mimo że reprezentuje ona bardzo życiowe zasady i ideały, nie kojarzy się ludziom dobrze. Kojarzy się źle. Kojarzy się z przemocą, zniszczeniem i złem. Cóż, ludzie najmocniej trzymają się stereotypów i przesądów. Trudno, to ich problem. Ja z pełną świadomością mówię - jestem satanistą. Z pewnością napiszę tutaj czym dla mnie jest satanizm, jaką ścieżkę obrałem – by za kilka lat sprawdzić, co w sobie zmieniłem.